Ostatni tydzień był dla mnie bardzo męczący i chodzę ostatnio wiecznie nie wyspana. Dostałam niby zlecenie na kartki. Niby, bo tak do końca jeszcze nie mam nic "połapane". Generalnie musiałam "naprodukować" ciut ponad 100 kartek na różne okazje do jednego sklepu. Jak to wypali, to będzie to mój PIERWSZY odbiorca i mam nadzieję, że stały :). No nie liczę całej mojej rodzinki, znajomych i znajomych znajomych..
Do tego doszła jeszcze sobotnia łączona impreza urodzinowa moja i mojego męża. Mąż miał co prawda koniec lutego urodzinki, a ja w sobotę. Przeważnie robimy wspólnie urodzinki tak pośrodku między naszymi urodzinkami, ale tym razem wcześniej nie dało rady i dopiero goście zawitali do nas teraz 13-go. No i oczywiście trzeba było (albo i nie, ale chciałam :) ) przygotować różne pyszności. Póki starczyło czasu i aparat był pod ręką to zdążyłam zrobić fotki moim urodzinowym ciasteczkom
Tak wyglądał mój ulubiony Królewiec
A tak mój debiut... czyli zmodyfikowany sernik. Przepis ściągnęłam z internetu. Spieszyłam się i nawet teraz nie wiem od kogo go wzięłam :( za co baaardzo przepraszam.... Dodałam do niego rodzynki i polewę z toffi posypaną wiórkami kokosowymi
Musze się pochwalić, że ciasta "zeszły" w rekordowym tempie :) Imprezka udana, więc moje nieprzespane noce jakoś to rekompensuje :) Dla zainteresowanych mogę podać przepisy :)
Aaaaaa właśnie.... chciałam się też pochwalić karteczką jaką zrobiłam dla mojego mężusia na urodzinki. Wcześniej jakoś nie było okazji...
ale... osoby o słabych nerwach lepiej niech na nią nie patrzą, albo nie dopatrują się szczegółów :):):)
Zapisałam się też ostatnio w tzw. "międzyczasie" na cukieraski:

Bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję wszystkim osobom zaglądającym tutaj :) A jeszcze bardziej za pozostawiony po sobie ślad :)







